Na pierwszy rzut oka w rywalizacji 29. kolejki Ekstraklasy zmierzą się ze sobą zespół zażarcie walczący o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej i drużyna tocząca bój o mistrzostwo kraju, więc faworyt tego spotkania może być tylko jeden. Ale czy na pewno różnica między obiema ekipami jest tak wielka? Potentat walczący o tytuł nie wygrał w elicie od… 61 dni i wciąż szuka zagubionej formy z rundy jesiennej. Tymczasem ligowy Kopciuszek po przerwie reprezentacyjnej w dwóch meczach zdobył cztery punkty, strzelając w nich pięć goli i pokazując znacznie więcej dobrej piłki, niż zdążył nas do tego przyzwyczaić. Kibice odzyskali wiarę, że na tym balu można pozostać aż do rana. W tabeli rundy wiosennej żółto-niebiescy wyprzedzają swojego najbliższego rywala o punkt - to pokazuje, że piłkarze Dariusza Banasika wcale nie stoją na straconej pozycji. Walka o utrzymanie rozgorzała na dobre - czas dołożyć do pieca i sprawić, że ligowej konkurencji zrobi się gorąco. W niedzielę o 17:30 Arka podejmuje na własnym stadionie Jagiellonię Białystok.

Klub ze stolicy Podlasia celuje w tym sezonie w drugie w historii mistrzostwo kraju. Długo wydawało się, że żółto-czerwoni mają ogromne szanse, by swoje aspiracje zrealizować - ,,Jaga” zimowała bowiem na bardzo wygodnej pozycji lidera. Zimą białostoczanie stracili co prawda polskiego wonderkida Oskara Pietuszewskiego, który za 8 milionów euro odszedł robić furorę w barwach FC Porto, ale tylko za samego 17-latka ściągnęli na lewy korytarz boiska Portugalczyka Guilherme Montoię z Estreli Amadora, Kajetana Szmyta z Zagłębia Lubin i Hiszpana Nahuela Leivę z Maccabi Hajfa, a do tego wzmocnili środek obrony Grekiem Apostolosem Konstantopoulosem z Rakowa Częstochowa oraz atak Bośniakiem Samedem Bażdarem z Realu Saragossa. Wprawdzie żaden z tych zawodników nie dysponuje aż takim potencjałem, jaki posiada Pietuszewski, ale przecież Adrian Siemieniec udowodnił w ostatnich latach, że potrafi wyciągnąć z piłkarzy absolutne maksimum możliwości i perfekcyjnie wkomponować ich w swój styl grania, a że przy okazji jest też doskonałym taktykiem, to w Białymstoku stosunkowo regularnie trener kreuje nowe gwiazdy - widać to zresztą po tym, jak rozwija się w tym momencie Bartosz Mazurek, a przecież w kolejce czekają już następni młodzi gracze, którzy są stopniowo wdrażani do zespołu: Eryk Kozłowski czy Zachary Zalewski. O wspomnianym Mazurku zrobiło się głośno po strzeleniu przez 19-leniego środkowego pomocnika hat-tricka na stadionie Fiorentiny w 1/16 finału Ligi Konferencji. Jagiellonia po porażce 0:3 na własnym boisku popisała się wówczas prawdziwym heroizmem i na Stadio Artemio Franchi rozmontowała ,,Violę” w takim samym stosunku, doprowadzając do dogrywki i żegnając się z europejskimi pucharami dopiero po 120 minutach. Często patrzymy na drużynę Siemieńca właśnie przez pryzmat epickiego boju, który zapadł w pamięci kibiców polskiej piłki, jednak w Ekstraklasie w 2026 roku forma żółto-czerwonych nie wygląda już tak kolorowo - ,,Jaga” od stycznia wygrała tylko 3 mecze spośród rozegranych 11, a ostatni raz sięgnęła po pełną pulę… ponad dwa miesiące temu, 7 lutego. Od tamtego czasu białostoczanie zaliczyli 5 remisów i 3 porażki - nazywając rzeczy po imieniu, ta drużyna znajduje się obecnie w kryzysie. Kapitał z rundy jesiennej i słabość ligowej konkurencji sprawiają, że w tabeli zespół z Podlasia wciąż jest trzeci ze stratą jedynie trzech oczek do liderującego Lecha Poznań, natomiast na pewno przed konfrontacją 29. kolejki nie należy patrzeć na Jagiellonię jak na hegemona, który wyjdzie na mecz w Gdyni z olbrzymią pewnością siebie i będzie na boisku robił, co chciał. Wręcz przeciwnie, popularne ,,pszczółki” są do ukłucia. Między słupkami białostoczan pojawi się w niedzielę Sławomir Abramowicz, a przed nim Siemieniec ustawi Norberta Wojtuszka, Bernardo Vitala, Andy’ego Pelmarda i albo Bartłomieja Wdowika, albo Guilherme Montoię, który ostatnio wskoczył do wyjściowej jedenastki. W środku pola operować będą Taras Romanczuk i Bartosz Mazurek. Na skrzydłach wybiegną prawdopodobnie Alex Pozo i Kajetan Szmyt, a z przodu zostanie miejsce dla gwiazd całej Ekstraklasy: Jesusa Imaza (11 goli i 6 asyst Hiszpana w tym sezonie) oraz Afimico Pululu (11 bramek i 3 ostatnie podania Kongijczyka urodzonego w Angoli). Do tego Siemieniec zawsze może zaskoczyć desygnowaniem od pierwszej minuty Sameda Bażdara czy Nahuela Leivy, jak czynił już na przestrzeni trwającej rundy. Kontuzjowani są Apostolos Konstantopoulos, Dusan Stojinović, Leon Flach, Kamil Jóźwiak i Dimitris Rallis, a Miłosz Piekutowski przebywa na zwolnieniu lekarskim - sytuacja kadrowa Jagiellonii wcale nie jest więc komfortowa. Nie przeszkadza to natomiast białostoczanom w strzelaniu goli - w tym momencie mają oni na koncie 44 trafienia w tej kampanii, co stanowi trzeci najlepszy wynik w ekstraklasowej stawce. Wśród mocnych stron drużyny z Podlasia z pewnością należy wymienić dwie wielkie indywidualności: Imaza i Pululu, dużą dynamikę skrzydłowych (szybkość Szmyta, wyszkolenie techniczne Pozo, podłączanie się do ofensywy bocznych obrońców), strzały z dystansu (zwłaszcza w wykonaniu Romanczuka i Mazurka) czy stałe fragmenty gry (tu również trzeba we własnej szesnastce uważać na Romanczuka). Z drugiej strony trzeba też powiedzieć, że Imaz w ostatnich miesiącach znajduje się w słabszej dyspozycji, co rzutuje na formę całej białostockiej ofensywy. Mniej pewny w interwencjach jest też Abramowicz, więc zachęcamy Arkowców do częstego oddawania strzałów na bramkę strzeżoną przez golkipera popełniającego ostatnio mniejsze lub większe błędy. Dodatkowym smaczkiem niedzielnej rywalizacji będzie bezpośrednie starcie dwóch rewelacyjnych 19-latków, o których w ubiegłych tygodniach zrobiło się głośno: Oskara Kubiaka i Bartosza Mazurka. Który z młodych zawodników zabłyśnie przy Olimpijskiej?

Dariusz Banasik pozostaje niepokonany w roli trenera Arki - w dwóch potyczkach, które zespół rozegrał pod jego wodzą, żółto-niebiescy wygrali 3:1 z wielkim Zagłębiem Lubin Pana Trenera Leszka Ojrzyńskiego i zremisowali 2:2 z Cracovią przy Kałuży. Nowy szkoleniowiec gdynian zmienił strukturę gry na ustawienie z czwórką obrońców, do czego wcześniej uparty jak osioł Dawid Szwarga nie chciał się przekonać. Do tego Banasik uwolnił głowy piłkarzy - zachęcił ich do bardziej swobodnego funkcjonowania na murawie, nieco poluzował przywiązanie do swoich pozycji i koncentracji na defensywie, wprowadził szczyptę polotu i fantazji. Zaryzykował - i póki co zbiera słodkie owoce swojego postawienia na własną koncepcję drużyny. Arkę nareszcie chce się oglądać, bo gdynianie nie kalkulują, walczą o pełną pulę zamiast czekać na wykonanie wyroku przez rywala - zmianę tego nastawienia w porównaniu do kadencji Szwargi było widać już w ostatniej delegacji do Krakowa. Na stadionie ,,Pasów” świetny mecz rozegrał Jędrzej Grobelny, który zastąpił Damiana Węglarza zmagającego się z urazem. Mamy nadzieję, że były bramkarz Warty Poznań nawet przy pełnym zdrowiu bardziej doświadczonego golkipera zachowa miejsce między słupkami, bo Węglarz nie rozgrywał do tej pory udanej rundy i nie należał w ostatnich miesiącach do najpewniejszych ogniw zespołu. Niedzielna konfrontacja będzie jednak miała dla niego szczególne znaczenie - w końcu w Białymstoku ,,Węgli” spędził łącznie 3,5 sezonu. Drugim byłym piłkarzem Jagiellonii w składzie Arki jest Aurelien Nguiamba, który przy Słonecznej występował przez dwa lata. Historia spotkań dość wyraźnie przemawia na korzyść klubu z Podlasia, który wygrywał dotychczas 11-krotnie przy 8 remisach i zaledwie 4 wygranych żółto-niebieskich. Tyle, że w przypadku starć rozgrywanych w Gdyni minimalnie lepszy bilans mają już Arkowcy - wynosi on bowiem 4 zwycięstwa, 4 remisy i 3 porażki. Teraz trzeba dołożyć piątą w historii wiktorię nad białostoczanami, bo podopieczni Dariusza Banasika póki co wciąż tkwią w strefie spadkowej. By uwidocznić skalę ścisku w tabeli, powiedzmy jednak, że strata gdynian do 9. miejsca wynosi zaledwie trzy punkty. Tak ciasnego sezonu jeszcze nie było, więc trzeba z całych sił bić się o pełną pulę.

Ważnym elementem dziedzictwa kulturowego Podlasia są działające na wschodnich rubieżach kraju szeptuchy - starsze kobiety zajmujące się leczeniem chorób za pomocą mieszania tradycyjnych metod zielarskich z wierzeniami prawosławnymi i wypowiadaniem czegoś na kształt zaklęć i uroków. Ludzie odwiedzający szeptuchy i wierzący w ich moc utrzymują, że podlaskie znachorki są w stanie przewidzieć, co wydarzy się za jakiś czas. Spotkanie z Jagiellonią będzie dla żółto-niebieskich taką właśnie wizytą u szeptuchy - wynik niedzielnej rywalizacji rzuci bowiem wiele światła na to, jak zakończy się ten sezon Ekstraklasy. Próba przewidzenia końcowych rozstrzygnięć przy tak niebywale ciasnej tabeli przypomina wróżenie z fusów, ale jeśli Arkowcy sięgną po trzy punkty, to wykonają ogromny krok w stronę zapewnienia sobie utrzymania. Ponieśmy podopiecznych Dariusza Banasika do szalenie ważnego zwycięstwa przez gorący doping od pierwszej do ostatniej minuty. Oleoleole, oleoleoleola, oleoleoleo, Arka Gdynia dzisiaj gra!