Tomasz Wichniarek, dyrektor sportowy Arki Gdynia, porozmawiał z serwisem TVP Sport. 54-latek opowiedział o pracy w klubie i kulisach porozumienia ze Slavią Praga

TW: Arkę musimy rozwijać strukturalnie do tego stopnia, żeby klub realnie powalczył o powrót do Ekstraklasy i żeby w tej elicie pozostał na dłużej. Aby awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej, należy mieć stabilną kadrę i w miarę mocną ławkę. Mecze wygrywa się poszczególną jedenastką, ale awanse robi się zawodnikami z drugiego planu. Ci w odpowiednim momencie muszą podtrzymać poziom piłkarski.

Jaki jest pomysł na Arkę, by w przyszłości był to klub ekstraklasowy?

W perspektywie długoterminowej trzeba rozbudować dział skautingu i na nim oprzeć pozyskiwanie zawodników z zewnątrz. Ponadto należy popracować nad akademią, ze szczególnym naciskiem na strategię wprowadzania najzdolniejszych piłkarzy do pierwszego zespołu.

54-latek zabrał też kilka słów na temat partnerstwa z czeską Slavią Praga.

- Wymieniamy się informacjami. Możemy korzystać z narzędzi, którymi dysponuje Slavia, a są to narzędzia topowe, jeśli chodzi o analizę danych i zachowań zawodników. Mamy trenera, który został wytypowany w ramach współpracy ze Slavią i zaakceptowany przez zarząd Arki Gdynia. Myślę, że w następnych okienkach niektórzy piłkarze Slavii zawitają do Gdyni. Niewykluczone też, że ktoś z Arki powędruje do Czech. Poziom ekstraklasowy będzie dodatkowym elementem, który sprawi, że tych piłkarzy będzie łatwiej przekonać do przejścia do Arki. Nasza współpraca trwa stosunkowo krótko. Sądzę, że latem będzie bardziej ścisła.

Jak dyrektor sportowy zapatruje się na obecne okno transferowe?
Jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy ze mną współpracują. Drużynę zbudowaliśmy właściwie od zera. Udało się przedłużyć umowy z Vladislavsem Gutkovskisem i Serafinem Szotą. Nigdy wcześniej w tak krótkim okresie nie zrobiłem tylu transferów. Rzeczywiście, wydaje się, że te transfery są ciekawe. Zobaczymy, co pokaże przyszłość i w jakim stopniu te wzmocnienia przełożą się na wynik sportowy. Patrząc na strukturę kadry, udało nam się utrzymać założenia związane z wiekiem zawodników. Balans został zachowany.

- Okienko wciąż trwa. Nie powiem, że nie będzie już żadnych wzmocnień, a jednocześnie nie zadeklaruję, że kogoś jeszcze ściągniemy. Ilościowo jesteśmy zabezpieczeni. To kwestia jakiegoś ruchu, który może nam się pojawić na rynku. Mam to z tyłu głowy.

Na koniec dyrektor pokusił się o ocenę postawy drużyny.
Co do ostatnich rezultatów w lidze, nie ukrywam, że oczekiwaliśmy trochę więcej. Czerwona kartka odmieniła obraz meczu z Polonią Bytom, który, moim zdaniem, do momentu wylotu Kuby Soleckiego prezentował się podobnie względem domowej potyczki ze Stalą Rzeszów. Gdyby nie ta czerwień, bylibyśmy w stanie zdobywać kolejne gole, tym bardziej że w pierwszej odsłonie doszliśmy do kilku podbramkowych sytuacji. Kadra została zbudowana na przełomie czerwca i lipca. Zespół potrzebuje czasu, żeby wypracować pewne schematy i automatyzmy.

- To też nie jest tak, że na tle ligi jesteśmy zdecydowanym faworytem i z góry zakładamy, że wszystko pójdzie po naszej myśli. Rywalizuje z nami również kilka innych mocnych zespołów, które są silne kadrowo. Reasumując, uważam, że z czasem zaczniemy jeszcze lepiej funkcjonować. Jestem pełen nadziei i optymizmu, że Arka może bezpośrednio awansować. To nasz główny cel. Należy walczyć do ostatnich meczów, by ten awans stał się faktem - skwitował.