Trener Marek Jarolim, mając w pamięci środowy występ w Rzeszowie, postanowił odświeżyć nieco wyjściową jedenastkę. Uwzględnił w niej kilka nazwisk, które w minioną środę miały okazję pokazać się w rozgrywkach Pucharu Polski. Do pierwszego składu gdynian wskoczył Jędrzej Grobelny, który zastąpił dotychczasowego pewniaka, Dawida Arndta. Ponadto w środku pola postawiono na Dominika Kuna, a na prawym skrzydle - zamiast wykluczonego Kuby Soleckiego - ujrzeliśmy innego młodzieżowca, czyli Jakuba Kowalskiego. Drużyna Arki na spotkanie z ŁKS-em wybiegła w systemie 4-2-3-1. 

Już od pierwszych chwil oba zespoły grały zachowawczo, nie chcąc zaryzykować. Ustawiony wysoko ŁKS cierpliwie wyczekiwał na błąd w defensywie Arkowców. Niewiele brakowało, by jedno wycofanie Dawida Gojnego skończyło się dla Arki tragicznie. Na szczęście w porę zainterweniował Serafin Szota, który oddalił zatrważające zagrożenie. Po tym, jak minął kwadrans, Arka zapisała na koncie swoje pierwsze uderzenie. Z bliskiej odległości strzelał Vladislavs Gutkovskis, lecz jego uderzenie bez najmniejszego problemu wyłapał Damian Węglarz. Wkrótce do uderzenia z dystansu złożył się Jakub Kowalski. Futbolówka, spotkawszy się po drodze z obrońcami gości, znów wpadła w ręce Węglarza. Kowalskiego można pochwalić za indywidualny rajd i odważną decyzję. Od tamtej pory gdynianie coraz częściej pojawiali się na połowie rywala, choć przeciwnicy również nie pękali. Nastąpiła wymian zdań, która żadnej ze stron nie przyniosła upragnionej bramki. Choć przez większość czasu wiało nudą, w końcówce odsłony gracze Grzegorza Szoki poważnie postraszyli Arkę jedną sytuacją. Dośrodkowanie Mateusza Wysokińskiego dotarło do Karola Podlińskiego, którego główka została z trudem wybroniona przez Jędrzeja Grobelnego. Golkiper Arki skierował piłkę na słupek, ostatecznie oddychając z ulgą.

Do przerwy na tablicy widniał bezbramkowy remis. Strzałów? Jak na lekarstwo. Rywalizujące ze sobą drużyny do meczu podeszły ostrożnie, koncentrując się przede wszystkim na uważnej obronie i bezbłędnym ustawieniu. Widzowie nie obejrzeli efektownych, ofensywnych ataków. Warto dopowiedzieć, iż jeszcze przed zejściem do szatni w szeregach żółto-niebieskich doszło do wymiany zawodnika. Schodzącego Marco Komendę zmienił Javi Dominguez. Niemiec dość mocno ucierpiał w pojedynku z napastnikiem łodzian, Karolem Podlińskim, i z tego właśnie powodu nie był w stanie kontynuować gry. 

Trafienie obejrzeliśmy dopiero w drugiej części meczu. Rezultat spotkania otworzył Filip Waluś. Ofensywny pomocnik skorzystał ze świetnej centry Dawida Gojnego i po przyjęciu piłki w polu karnym posłał mocny strzał w kierunku bramki. Damian Węglarz nie zdołał odpowiednio zareagować, a Arka mogła cieszyć się z uzyskanego prowadzenia. To drugi gol Filipa w trwającym sezonie.

Żądny wyrównania ŁKS momentalnie zebrał siły, dochodząc do niebezpiecznej okazji. W pobliżu naszej bramki znalazł się Podliński, ale czujność Serafina Szoty uniemożliwiła mu składną finalizację sytuacji. Niedługo potem Arka wywalczyła sobie kolejne podbramkowe szanse. Najpierw próbę Konrada Gruszkowskiego skutecznie powstrzymali oponenci, a po niespełna 120 sekundach "Gutek" stanął twarzą w twarz z Węglarzem. To była stuprocentowa sytuacja, koniec końców niestety zaprzepaszczona. Była jedynka w bramce Arki wyczuła intencje łotewskiego snajpera, wychodząc zwycięsko z tego starcia. 30-latek musiał mieć się na baczności także przy uderzeniach Szoty i Walusia. Gdy mieliśmy za sobą godzinę rywalizacji, Marek Jarolim posadził na ławce Kuna, Kowalskiego i Gutkovskisa. Na murawie zameldował się Maciej Ambrosiewicz wraz z Piotrem Krefftem i Elmedinem Ramą. W 71. minucie Javi Dominguez nieznacznie spudłował na przedpolu, będąc już zaraz w swoim polu karnym. Tam hiszpański defensor kapitalnie zblokował strzał Marcela Błachewicza. W końcowych momentach pojedynku Serafin Szota nie zauważył za swoimi plecami Podlińskiego, nieprzepisowo powalając go na ziemię. Rzut karny na gola zamienił Artur Craciun. W ostatnich chwilach rywalizacji ŁKS za sprawą kilku odważniejszych podejść zapragnął przechylić szalę wygranej na swoją korzyść. Sprawa podobnie miała się w Arce. Odległe uderzenie Michała Milewskiego zetknęło się jedynie z rykoszetem.

Arka podzieliła się oczkami z ŁKS-em Łódź, remisując z nim 1:1. Tydzień temu kibice oglądali identyczny rezultat - Arkowcy zremisowali wówczas z Polonią Bytom. Dzisiejszy mecz otworzył się tak naprawdę dopiero w drugiej połowie: padło więcej strzałów, znacznie częściej byliśmy świadkami ciekawych szarż z obu stron. W najbliższą sobotę gracze Marka Jarolima zagrają na wyjeździe z Wartą Poznań. 

Dziękujemy wszystkim za obecność na Stadionie!

Arka Gdynia: Grobelny - Gojny, Szota, Komenda (36' Dominguez), Gojny (85' Lipkowski) - Kun (66' Ambrosiewicz), Lewkot - Milewski, Waluś, Kowalski (66' Krefft) - Gutkovskis (66' Rama)
ŁKS Łódź: Węglarz - Keiblinger (86' Siwek), Fałowski, Craciun - Farbiszewski, Sokół (70' Błachewicz), Wysokiński (60' Kaput), Terlecki - Hinokio (61' Strzałek), Nowakowski (60' Szczygiel) - Podliński
Bramki: 49' Waluś, 85' Craciun (K)